» Toptypy.com - typy bukmacherskie najlepszych typerów w Internecie, korzystaj za darmo i sam walcz o nagrody.
» Livemecz.pl - wyniki na żywo z transmisjami online (podajemy kilkanaście źródeł gdzie oglądać można mecze na żywo w Internecie) a po zakończeniu meczu skróty meczów oglądaj na Livemecz.pl

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
  Drukuj

Która drużyna zdobędzie mistrzowstwo w sezonie 2010?
Calgary Roughnecks 63%  63%  [ 5 ]
Washington Stealth 13%  13%  [ 1 ]
Edmonton Rush 0%  0%  [ 0 ]
Orlando Titans 0%  0%  [ 0 ]
Toronto Rock 0%  0%  [ 0 ]
Buffalo Bandits 0%  0%  [ 0 ]
Boston Blazers 0%  0%  [ 0 ]
Rochester Knighthawks 13%  13%  [ 1 ]
Inna drużyna 13%  13%  [ 1 ]
Liczba głosów : 8

National Lacrosse League 2010
Autor Wiadomość
PostNapisane: 02 gru 2009 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
<center>Juz niebawem rozpocznie sie kolejny sezon National Lacrosse League, czyli halowej odmiany Lacrosse'a. Do rywalizacji o tytuł mistrzowski przystąpi 11 zespołów.
Tytułu z ubiegłego sezonu broni druzyna Calgary Roughnecks, która w finale pokonała New York Titans 12-10.
Ktora druzyna okaże sie najlepsza w tym sezonie?...
</center>



<center>Drużyny, które w tym sezonie będą walczyć o tytuł to:</center>



<center>Obrazek</center>
<center>Boston Blazers</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Buffalo Bandits</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Calgary Roughnecks</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Colorado Mammoth</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Edmonton Rush</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Minnesota Swarm</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Orlando Titans</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Philadelphia Wings</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Rochester Knighthawks</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Toronto Rock</center>

<center>Obrazek</center>
<center>Washington Stealth</center>



<center>Rywalizacja o tytuł najlepszej drużyny w NLL rozpocznie sie 8 stycznia w Amway Arena, gdzie miejscowa druzyna Orlando podejmować będzie Skrzydła z Filadelfi.
Sezon regularny potrwa 16 tygodni i zakonczy sie 24 kwietnia meczem w stolicy pomiedzy miejscowa druzyna Stealth, a Rochester Knighthawks.
Kazda z druzyn w sezonie zasadniczym rozegra 8 spotkan u siebie oraz 8 spotkan wyjazdowych, a swoje mecze bedzie rozgrywala glownie w piatki i soboty.

Oczywiście drużyny duzo wczesniej rozpoczną przygotowania do sezonu zasadniczego, a jednym z elementow przygotowan beda mecze sparingowe, ktore juz niedlugo będą rozgrywane.
</center>


<center>Czy Calgary Roughnecks obroni tytuł mistrzowski, czy moze Orlando jako debiutant pod nową nazwą weźmie srogi rewanż za ubiegloroczny final, a moze inna druzyna właczy sie do walki o tytuł?
Na ta odpowiedź musimy jeszcze poczekać, ale w tym sezonie rywalizacja zapowiada sie wyjatkowo interesująco
</center>

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Ostatnio edytowano 14 kwi 2010 przez Wojtek_89, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 03 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
<center>Sezon zasadniczy zbliza sie wielikimi krokami. Do pierwszego meczu pozostało juz tylko 5 dni!</center>


<center>Tak wyglądac bedzie pierwsza kolejka zmagań:</center>

<center>8 stycznia</center>

<center>Philadelphia Wings-Orlando Titans</center>


<center>9 stycznia</center>

<center>Colorado Mammoth-Washington Stealth</center>

<center>Buffalo Bandits-Rochester Knighthawks</center>

<center>Toronto Rock-Boston Blazers</center>


<center>10 stycznia</center>

<center>Minnesota Swarm-Calgary Roughnecks</center>

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 08 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Narional Lacrosse League

Philadelphia Wings-Orlando Titans 2
@1.65 Bwin

Stawka: 100 zł


Juz dzisiejszej nocy w hali Amway Arena w Orlando, Philadelphia i miejscowa druzyna Tytanów zainauguruja sezon Lcrosse'a w roku 2010. Pojedynek ten zapowiada sie niezwykle emocjonująco i na pierwszy rzut oka trudno wskazac zdecydowanego faworyta tym bardziej, ze to początek sezonu. Ja jednak mimo wszystko przyłoże mocniej na druzyne gospodarzy. Czy dobrze zrobie okaże sie po meczu.
Druzyna Tytanów to wice mistrzowie z poprzedniego sezonu znana bardziej pod nazwa New York Titans, która w finale ulegla mojej ukochanej ekipie Calgary. Sezon 2009 ekipa Titans może zaliczyć do naprawde bardzo udanych, bo pierwszy raz w historii klubu zaszla tak wysoko.
Jesli chodzi o Philadelphie to w ubieglym sezonie raczej nie czarowala. Siedem zaledwie zwycięstw w szesnastu meczach furory nie robi. Sklad moze nie byl zły, ale druzyna Skrzydeł nie umiała tego wykorzystać.
Jestem ciekawy jak to bedzie wyglądało w tym sezonie. Część odpowiedzi na to pytanie poznamy juz dziś w nocy podczas potyczki z Orlando.
Jak juz wspomnialem wyżej dziś staje po stronie gospodarzy i przykladam dosyc mocno. Dlaczego? O tym za sekundke.
Orlando w preseason rozegralo zaledwie jeden mecz i to na dodatek mecz, ktory przegralo i to bardzo wysoko, bo 2-15 z druzyna Rochester. Mysle, ze bukmacherzy wzięli to chyba pod uwage wystawiając kursy na dzisiejsze spotkanie. W spotkaniu z druzyna Rochester jak pisalem w temacie preeseason trener dał pograc glownie mlodym i nowym zawodnikom w drużynie. Rozmiary porazki nie sa, więc do konca jakąs dziwna rzeczą, bo wiadomo jak debiutanci graja na samym początku. Nie chodzi tutaj tylko o mlodziez w ofensywie, ale takze o obrone. Dopoki w bramce stał Vinc gra nie wygladala tak zle. Kiedy jednak trener postanowil posprawdzac pozostałych bramkarzy gra zupelnie się posypała. W spotkaniu z ekipa Knighthawks rzeczywiscie Orlando nie pokazalo nic wielkiego, ale jesli nie gra podstawowy sklad to czego sie spodziewać.
Dzis jednak powinnismy zobaczyc prawdziwy roster gospodarzy, ktory w tym sezonie moze naprawde sporo namieszac. Przede wszystkim pan Powell od, którego w ubieglym sezonie zalezało bardzo, ale to bardzo duzo. Kiedy Casey nie gral gra druzyny wyglądała krotko pisząc słabo, natomiast, kiedy znajdował sie na boisku gra drużyny poprawiala sie o 100%. Dalej, pan Maddalena, doswiadczony i świetnie wyszkolony zawodnik, ktory nieraz wraz z Powell'em doprowadzal drużyne do zwycięstwa. Dodatkowo sa przeciez Hall, doświadczony Boyle, czy McLean. Nie mozna zapomniec takze o nowych nabytkach w ofensywie jakie wzmocnily Orladno przed tym sezonem. Glownie mam tutaj na mysli pana Thompsona z Toronto, ktory w lidze pokazal juz pazur. W druzynie pojawil się takze MacLeod z Rochester, ale on jest jeszcze mlody i niewiele zwojowal w NLL. Niemniej jednak zapowiada sie z niego doskonały zawodnik.
Jesli chodzi o defensywe to przede wszystkim nalezy wspomniec o bramkarzu, Vincie, ktory w bramce Orlando gra fenomenalnie i w ubieglym sezonie nie raz nie dwa uratował drużyne przed porażka. Co do defensorow nalezy wspomniec o Alrichu, ktory poza tym, ze swietnie wywiazuje sie z roli obroncy potrafi takze w ataku zdobyc bramke. Dalej spojrzmy na Merrill'a, doswiadczonego obronce, ktory w tym sezonie znow ma powstrzymac atakujacych przeciwnych druzyn w takim stylu jak w ubieglych latach. Dodatkowo warto jeszcze wspomniec o Peyserze oraz Smith'cie.
Obrona Orlando wyglada naprawde nieźle,a jesli dodac do tego jakich wzmocnien dokonali dzisiejsi gospodarze przed sezonem to wygląda to naprawde impomująco. Przede wszystkim mam tu na mysli sprowadzonego z Rochester, Billa Greer'a, doświadczonego i bardzo skutecznego obronce. Ponad to dwojka utalentowach, mlodych zawodnikow prosto z uczelni, czyli Hardy z Syracuse oraz Guerin z Fleming. Ta dwojka moze byc niezwykle przydatna w tym sezonie i jesli zgra się z zespolem to naprawde moze byc cięzko przebic się przez taka defensywe.
Reasumując mimo tego, że Orlando w preseason wiele nie pokazalo to jednak z takim rosterem moze w tym roku przenosic góry. Dzis pierwsza okazja na to, żeby sprawdzić czy to prawda. Rywal bez dwoch zdan do ogrania, a dodatkowo z dwoma bardzo powaznymi brakami w skladzie, ale o tym za chwile.
Drużyna Skrzydel w preseason nie zagrała meczu, zatem trudno okreslic w jakiej panowie znajduja sie formie. Niemniej patrzac na roster zmian na plus wiekszych nie widac. Co innego na minus. W dzisiejszym meczu zabraknie dwoch z trzech najlepszych strzelcow druzyny, czyli Thomson'a oraz Iannucci'ego. Brak tych dwoch zqawodnikow dla mnie jest ogromna strata dla zespolu, bo obaj panowie w zeszlym sezonie wnosili ogromnie wiele do druzyny. Co prawda jak mowi trener gości teraz ma więcej mozliwość jesli chodzi o ofensywe, ale dla mnie bez tych dwoch panow szczegolnie na początku moze być cięzko. Napewno pewnego rodzaju zniwelowaniem straty po tych zawodnikach może byc sprowadzenie do drużyny Sims'a znakomitego zawodnika grającego wczesniej z Colorado. Niemniej jednak ostatni sezon w jego wykonaniu nie byl zbyt imponujący co nie zmienia jednak faktu, że pan Sims jest bardzo dobrym zawodnikiem i z czasem może sie on okazac duzym wzmocnieniem. Poza nim druzyna sprowadzila Teat'a oraz McGlone'a, a takze Crosbiego. Nie wyglada to niby źle, ale Ci panowie jednak nie maja zupelnie zgrania. Nie rozgrywali zadnego wspolnego meczu, a takze co ciekawe malo razem trenowali. Minie, iwec troche czasu zanim bedzie mozna zobaczyc efekty z ich strony. Ogolnie ofensywa nie wygląda xle, ale na dobrą sprawe na taka obrone Orlando jak dla mnie to nie wystarczy.
Przejdzmy jeszcze do defensywy drużyny Skrzydel. W tym elemencie juz tak duzych zmian nie widać. To jednak nie bardzo pocieszajacy fakt, gdyz obrona Philadelphi do najlepszych raczej nie nalezy. Defensywie czesto zdarzaja sie proste, a czesto i glupie bledy co znakomicie wykorzystuja rywale. Dzis, więc pan Powell moze ustrzelic sporo.
Reasumując Philadeplhia zmienila sie dosyc mocno od ostatniego sezonu. Czy na plus? Poki co trudno to ocenić, ale wydaje mi sie, ze nie. Dzis zatem raczej nie spodziewalbym sie, zeby goscie mogli zagrozic wygladającej naprawde bardzo dobrze druzynie Tytanow. Dla Orlando to pierwsze wazne spotkanie w sezonie u siebie. Nie wypada, więc zawieźć fanow i przegrac. Jak dla mnie powinno sie udac, a jak bedzie pzekonamy sie już niebawem.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 09 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Cytuj:
Philadelphia Wings-Orlando Titans 2
@1.65 Bwin

Stawka: 100 zł +65 zł



Philadelphia Wings-Orlando Titans 8-13

Poczatek sezonu udany. Oby tak dalej. Opis meczu pojawi sie w godzinach popoludniowych.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 09 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Philadelphia Wings-Orlando Titans 8-13

No i stało się. Pierwszy mecz, otwierający sezon 2010 NLL za nami. Emocji nie brakowało, wali i kar także, ale co najważniejsze mecz skonczył sie po mojej mysli.
Tytani pewnie wygrali pierwszy mecz w sezonie 13-8 potwierdzając tym samym, że w tym sezonie mogą sporo zwojować.
Mecz dla druzyny gospodarzy nie zaczał sie najlepiej, bo w miare szybko stracili oni bramke. Prowadzenie Skrzydeł utrzymywalo sie spory okres czasu, az do momentu, kiedy pan Greer strzelił gola dla gospodarzy zdobywając tym samym pierwsza bramke w barwach Orlando. Kolejne minuty upływały pod znakiem ostrej, ale i wyrównanej gry do momentu, gdy Westervelt (na marginesie najlepszy gracz Philadelphi w tym meczu) znow dal prowadzenie gościom. Na odpowiedz tym razem nei trzeba było dlugo czekac, bo juz kilka sekund pozniej wyrownala druzyna Orlando i na kilka minut przed koncem meczu mielismy wynik remisowy 2-2. To jednak nie był ostatni "cios" gospodarzy w tej tercji, bo zaledwie 7 sekund po bramce numer dwa dla Orlando, Peyser ladnym strzalem dał pierwsze prowadzenie gospodarzom w tym miejscu, którego sie pózniej okazalo Tytani nie oddali juz do konca. Po pierwszej tercji gospodarze prowadzili, więc 3-2.
Druga tercja dla Orlando zaczęła się znacznie lepiej niz pierwsza. Widac było juz większa pewność w grze i mnie zdenerwowania. To zdecydowanie przełozyło sie na wynik. Wystarczyło zaledwie nieco ponad 9 minut, żeby Orladno wbiło Skrzydłom 5 bramek i znacznie powiększylo swoja przewage. Taki cios dla gości był niemal ostateczny. Philadelphia nie chciala jednak skladac broni czego efektem byla bramka Westervelt'a po grze gości w przewadze. Niestety dla druzyny Skrzydeł byla to jedyna bramka w tej tercji takze na przerwe gości schodzili ze strata 5 bramek. Nic zapowiadalo, ze po przerwie moze sie cos zmienic, bo gra gospodarzy była znakomita niemal w kazdym elemencie. Goscie nie pokazywali nic wielkiego, a kolejne stracone bramki powodowaly tylko, ze coraz bardziej przestawali wierzyc w koncowy sukces.
Po przerwie myslalem jednak, ze Skrzydla zaczna cos grac, bowiem juz po minucie znalazla sie na ich koncie bramka numer cztery. Mylilem sie jednak, bo w tej tercji tylko na tyle bylo stac Philadelphie. Orlando po tej straconej bramce znow zaczeło grac swoje i na efekty nie trzeba bylo zbyt dlugo czekac. Szybka bramka w drugiej minucie, a potem znow poszlo z górki. Gospodarze dołozyli jeszcze trzy trafienia i roznica bramkowa miedzy obydwoma druzynami wynosila juz osiem trafien. Swietnie w tej częsci zagral Powell, ktory dla gospodarzy zaaplikowal dwa trafienia. Swoje zrobil tez Maddalena.
W koncu po odrobinie odpoczynku przyszla pora na ostatnia tercje, w której to Orlando nieco juz spusciło z tonu. Philadelphia natomiast poprawila swoja gre co w efekcie dalo jej w tej odslonie cztery trafienia. Strata, więc zaczęła byc byc przez gosci niwelowana. Na szczęscie gospodarze nie pozwolili sobie na więcej, sami dokladając jedna bramke strzelona przez Greer'a . Czwarta tercja zakonczyla sie wynikiem 1-4 dla gosci. Niemniej jesli chodzi o cale spotkanie gospodarze nie pozostawili zludzen drużynie Skrzydel wygrywając pewnie 13-8.
orlando swietnie zagralo w ofensywie. Na szczegolne uznanie zasluguje postawa Powell'a. Pisalem wczoraj, ze ten zawodnik to wazna postac w zespole i te slowa znalazly potwierdzenie podczas meczu. Cztery gole, asysta i dla mnie tytul zawodnika meczu, bo Casey zdecydowanie zaprezentowal sie najlepiej na boisku. Poza nim oczywiscie swietnie zagral Maddalena, Greer, czy Peyser. Znakomicie takze zagrala obrona, z Vincem na bramce, ktory obronil az 41 strzalow gosci. Reasumując gra gospodarzy mogla sie tej nocy bardzo podobac i jesli Orlando dalej bedzie tak gralo to moze w tym sezonie naprawde sporo osiagnac. Tego samego przynajmniej narazie nie mozna powiedziec o Philadelphii. Brak Iannuci'ego oraz Thomson'a byl bardzo widoczny, a kreowani na ich nastepcow jie spisali się nadzwyczajnie. Na brawa zasluguje przede wszystkim Westervelt, ktory byl wyrozniająca się postacia w zespole gosci. Procz niego trudno jest mi wskazac kogos kto zagral rownie dobrze. Moze Teat, debiutant w druzynie, ale poza nimi raczej nikt wiecej nie zasluzyl na pochwale. Obrona Skrzydel takze, zresztą nie pierwszy raz pokazala, ze nie bez powodu nazywana jest jedna z najslabszych w lidze. Sporo błędow co w konsekwencji owocowalo strata bramek chyba dobitnie to obrazuja. Krotki pisząc Phipadelphia w meczu z Tytanami nie zachwycila. Moze w kolejnych meczach bedzie lepiej, akle poki ni wygląda to bardzo slabo.
Tyle jesli chodzi o pierwsze spotkanie. Dzis kolejne mecze i kolejne szanse na wygranie.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 10 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
National Lacrosse League

Rochester Knighthawks(+1.5)-Buffalo Bandits 1
@1.80 Bet365

Stawka: 30 zł


Długo zastanawiałem sie, ktore spotkanie wybrac z dzisiejszej oferty. Są cztery meczy, ale na dobra sprawe naprawde cięzko się zdecydowac jaki mecz wybrać. Padło, więc na Rochester, bo ten typ wydaje mi się najbardziej prawdopodobny ze wszystkich dzisiejszych.
Napewno nie bedzie to łatwe spotkanie dla obydwu drużyn, ale Rochester po dokonaniu kilku istotnych zmian w skladzie może dzis sprawić nie małe problemy lekko faworyzowanym Bandytom.
Popatrzmy na początek jak obie druzyny radziły sobie w sezonie 2009.
Gospodarze w ubiegłorocznych rozgrywkach nie grali może nadzwyczajnie, ale w kilku meczach szczegolnie we wlasnej hali potrafili ograc dużo mocniejsze zespoly jak chociazby New York, czy wlasnie Buffalo. To wlasnie u siebie druzyna Knighthawks rozgrywala najlepsze spotkania i wlasnie u siebie byla najgrozniejsza. Gra jak wspomnialem nie nadzwyczajna, ale wystarczajaca do awansu do fazy play-off, gdzie Rochester przyszlo sie zmierzyc z New York. To spotkanie mialo dramatyczny przebieg i ostatecznie druzyna Knjghthawks musiala swoj udzial w rozgrywkach zakonczyc na tym etapie. Niemniej z Tytanami gra często mogla sie podobac i budzic podziw.
Jeśli chodzi natomiast o Buffalo to ubiegły sezon był dla tej drużyny dużo bardziej udany niz dla Rochester. Bilans 10-6 w regular season mowi tutaj sam za siebie. Rzeczywiscie dla drużyny Bandits szczegolnie poczatek sezonu byl wysmienity. Pięc zwycięstw w pięciu spotkaniach dawal kibicom nadzieje na duże sukcesy. Niestety pozniej juz tak kolorowo nie bylo, choc oczywiscie Buffalo wygrywalo kolejne mecze. Pisząc, ze nie bylo tak kolorowo mam na mysli szczegolnie fakt, ze druzyna Bandits często przegrywala mecze, ktore teoretycznie powinna wygrac bez najmniejszych problemów. Niestety ekipa byla za bardzo pewna siebie co czesto ja gubilo. Mimo tego wszystkiego udało sie jednak aw3ansować do fazy play-off, gdzie na dobry poczatek przyszlo Buffalo zmierzyć się z drużyna Bostonu. W tym spotkaniu góra byli Bandyci, ktorzy po bardzo dobrym widowisku i ciekawej grze awansowali do finalu konferencji, gdzie czekala juz druzyna Tytanow. W finale juz tak dobrze nie bylo. Fatalne spotkanie, fatalna gra Bandytow sprawily, ze Buffalo musialo pożegnac się z marzeniami o udziale w finale ligii.
Reasumujac to wszystko w sezonie 2009 lepsze wrazenie i to zdecydowanie zrobila na mnie druzyna Buffalo. Mimo wszystko caly czas mam w pamięci te mecze we wlasnej hali Rochester, ktore gdy tylko wspominam wiem, ze tej druzyny nie mozna lekcewazyc zwlaszcza we wlasnej hali. Jak bedzie w tym sezonie? Dowiemy sie juz dzis w nocy.
Wlasna, magiczna hala Rochester byla glownym, choc oczywiscie nie jedynym czynnikiem pod, ktorego wplywem postanowilem zaufac dzis gospodarzom. Wlasna hala to jednak nie wszystko, bo trzeba pamietac o wzmocnieniach jakich dokonala druzyna Knighthawks, o czym pisalem wyzej. O tym jednak za krótka chwile.
Gospodarze w preseason rozegrali jedno spotkanie z Tytanami, wygrywając bardzo pewnie 15-2. Oczywiscie jak wczoraj pisalem Orlando gralo glownie mlodym skladem, nie forsując "pierwszego garnituru", ale Rochester pokazalo się w tym meczu z bardzo dobrej strony. Zresztą wynik, nawet mimo slabej gry Tytanow budzi respekt. W tym spotkaniu ze znakomitej strony pokazali się dwaj panowie, ktorzy przed sezonem wzmocnili zespol. Mam tutaj na mysli Bomberry'ego, ktory przeszedl do Rochester z...Buffalo, gdzie rozgrywal kapitalne mecze, a takze pana Potter'a z Colorado. Poza ta dwojka dobre spotkanie z Tytanami zagrali Jacobs, nowy nabytek z Portland oraz Point, ktory w ubieglym sezonie byl jedną z bardziej wyrozniających się postaci w zespole. Ci panowie to jednak nie wszystkie "armaty" w zespole gospodarzy, bo jest przeciez Henhawk, jest Gait ponad czterddziestoletni, doswiadczony zawodnik, ktory po przejsciu w ubieglym roku do Rochester, jest jednym z filarow druzyny. Co jednak najwazniejsze mimo wzmocnien, w tym sezonie zagra takze Grant, znakomity ofensywny zawodnik, ktory niestety z powodu kontuzji nie gral w sezonie 2009. John Grant to stary wyjadacz, ktory w swoich wystepach w Rochester zdobywal ogrom bramek. Jego powrot bedzie, więc niewiarygodnym wzmocnieniem. Oprocz John'a waznym powrotem bedzie takze postac Evans'a, kolejnego swietnego zawodnika, ktorego kontuzja wykluczyla z gry w play-off 09. Ofensywa Knighthawks wygląda, więc bardzo, ale to bardzo interesujaco w tym sezonie i jestem strasznie ciekawy jak dzis sie zaprezentuje. Tyle jesli chodzi o atak. Spojrzmy zatem jeszcze na obrone gospodarzy. Niewątpliwie trzeba zacząc od bramki, bo tutaj mamy prawdziwa gwiazde druzyny, czyli Pata O'Toole. Pat juz od szesciu sezonow broni bramki Rochester i trzeba przyznac, ze niezmiennie jest filarem obrony zespolu. Poza bramkarzem w tym sezonie nalezy zwrocic szczegolna uwage na wybranego z numerem jeden w drafcie, zawodnika Syracuse Sida Smith'a. Ten obronca juz w rozgrywkach akademickich pokazal sie ze znakomitej strony i w NLL moze byc jednym z najlepszych obroncow. Poza nim jest oczywiscie doswiadczony Toll, Ditzell, czy nowy nabytek z Minnesoty, Fines, ktory takze powinien sprawdzic się w roli defensora. Obrona zatem takze nie wygląda zle. Reasumując roster Rochester zmieniony w porownaniu do uieglego sezonu i to zdecydowanie. Jak dla mnie zdecydowanie in plus. Mam nadzieje, ze z takim zespolem Rochester nie będzie w tyle ligii, a pokaze kawal dobrej gry i nieraz utzre nosa faworytowi.
Przejdzmy teraz do Buffalo. Na ten sezon druzyna Bandytow aspiracje ma duze i poniekad trudno się dziwic, ale ja osobiscie jakos nie mam przekonania do tej druzyny. W ekipie gości nie zaszlo wiele zmian, zarowno w ataku jak i obronie. W ofensywie pojawili sie Resetarits, Harasym, Shannon. Niestety zaden z nich wielkiego szalu w swoim poprzednim zespole nie robil i raczej nie spodziewal bym się, ze w tym sezonie takze wiele zdzialają. Co inego jeśli chodzi o defensywe, bo pojawienie sie w druzynie Buffalo, Driscoll'a moze byc bardzo przydatne.
Popatrzmy teraz na poszczegolne formacje zespolu. Na początek przyjzyjmy się atakowi. Tutaj na pierwszy plan wysuwają sie przede wszystkim Tavares oraz Steenhuis. Ta dwojka zawodnikow to prawdziwy motor napedowy druzyny i jesli, ktorys z tych panow w jakis sposob nie domaga druzyna traci sporo na swojej wartosci. W dzisiejszym meczu obrona gospodarzy takze bedzie musiala glownie uwazac na tą dwojke, ale ja jestem spokojny patrząc na defensorow Rochester i mam nadzieje, ze tak latwo tej dwojce nie bedzie oddac strzalu.
Spojrzmy dalej na atak Buffalo. Kevin Dostie, czy Delby Powless, czyli dwojka zawodnikow, ktora w zeszlym sezonie wiele nie pokazala, ale na nich takze trzeba uwazac, bo moga ukasic w najmniej odpowiednim momencie. Mamy takze jeszcze Accursi'ego, ktory poza Tavares'em oraz Steenhuisem jest najbardziej wyrozniająca się postacia w ofensywie oraz pana Vyse. Poza nimi w zasadzie nie widze nikogo godnego uwagi, bo tak Bucktooth, czy nawet Greenhalgh juz tak mnie do siebie nie przekonuja. Atak Buffalo nie wyglada, więc źle, ale skupia sie glownie na dwojce, trojce zawodnikow. na moje oko defensywa i to tak dobrze wyglądająca druzyny gospodarzy moze dzis okazac sie trudna przeszkoda do przejscia dla atakujących Buffalo.
Popatrzmy jeszcze na defensywa Bandytow. Tutaj podobnie jak w ekipie Rochester na pierwszy plan wysuwa się bramkarz, Ken Montour, znakomity golkiper, bardzo doswiadczony, ktory gra w bramce naprawde niezle. Procz niego warto wspomniec o defenforach jak pan Driscoll, o ktorym pisalem wyzej, pan Montour, tyle, że Tom, ktory w ubieglym sezonie byl waznym punktem w obronie, pan Smith, czy pan Llord. Reszta defensmanow nie specjalnie spisuje sie w swojej roli. Obrona Buffalo wygląda dla mnie nieco lepiej niz atak chyba dlatego, ze gra w tej formacji jest jednak bardziej ulozona i nie nastawiona na jedna, czy dwie osoby. Dzis ten element gry moze miec kluczowe znaczenie dla zespolu, bo z takim atakiem Rochester nie bedzie latwo sobie poradzić. Reasumujac Buffalo bez większych zmian, co napewno nie jest minusem, ale większym plusem tez bym tego nie nazwal. Sklad ciekawy, ale jak dla mnie nie na tyle, aby rywalizowac o najwyzsze cele w tym roku. Dzis patrzac na roster obydwu zespolow oraz na to co mialem okazje zobaczyc ze strony Rochester w meczu prtzedsezonowym z Tytanami sklaniam się w strone gospodarzy. Kurs znakomity, a dla mnie szanse nie male i jesli gospodarze wykorzystaja swoj potencjal, a takze dziala jakie teraz posiadaja powinno się udać.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 10 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Cytuj:
Rochester Knighthawks(+1.5)-Buffalo Bandits 1
@1.80 Bet365

Stawka: 30 zł +24 zł




Rochester Knighthawks-Buffalo Bandits 10-5

Wspaniale :wink:
Opisy meczu Rochester-Buffalo, a takze pozostałych trzech nocnych spotkan jutro w godzinach porannych. Dziś mecz zamykający kolejke, mecz mojej kochanej druzyny, mecz dnia dla mnie, ale o nim więcej po poludniu.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 10 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
National Lacrosse League

Calgary Roughnecks-Minnesota Swarm 1
@1.50 Bet365

Stawka: 200 zł


Niestety nie moglem wczesniej wrzucic, bo kompletnie nie wyrobilem się z czasem. niemniej jednak napisze kilka słów.
Na ten mecz czekalem od dawna, poniewaz dzis pierwszy mecz w sezonie zagra moja ukochana drużyna Calgary. Typ na druzyne Roughnecks jest wedlug mnie najlepszym ze wszystkich meczy w tej kolejce.
Druzyna gospodarzy to aktualni mistrzowie ligii, którzy w ubieglym sezonie nie mieli poprostu sobie rownych. Kapitalny sezon zasadniczy, ktory zaowocowal awansem do play-off. W pucharowej częsci sezonu druzyna Roughnecks takze nie miala sobie równych i pewnie siegnęła po tytuł.
Jesli chodzi natomiast o Minnesote to w sezonie 2009 nie pokazala nic nadzwyczajnego. Awansu do play-off nie udalo sie uzyskac, a sama gra pozostawiala bardzo wiele do zyczenia.
Jestem ciekaw jak bedzie w tym sezonie. O Calgary patrząc na roster jestem spokojny, bo sklad naprawde imponujący i z takimi zawodnkami mozna smialo walczyc o obrone tytulu. Jesli chodzi o ekipe Swarm to juz tak kolorowo ich przyszlosci nie widze. Owszem zaszlo kilka zmian w skladzie, ale wedlug mnie nie na tyle powaznych, aby rywalizowac o najwyzsze cele.
Spojrzmyna sklad gospodarzy zaczynając od ofensywy. Tutaj musze przyznac, ze ten element budzi ogromny podziw i respekt. Dobbie, Sanderson, Schuss, Toth, Shattler to smietanka ligii. Dodatkowo w tym sezonie do druzyny dolączyl Van Beek oraz Conn czyli sila ognia wzrosla ogromnie. Dla mnie ofensywa Calgary wygląda na obecna chwile najleopiej w lidze i choc ataki innych druzyn nie wyglądają moze zle jak na przyklad w przypadku Rochester, ale offence CGY jest najbardziej zgrane i najgrozniejsze. Tyle jesli chodzi o atak. Co do obrony warto przede wszystkim wspomniec o bramkarzu, King'u, ktory w ubieglym sezonie rozgrywal kapitalne mecze. W tym sezonie takze napewno bedzie podpora defensywy i nie jeden raz uratuje swoj zespol. Ponad to jesli chodzi o obroncow to takze nie mozna się do nikogo przyczepic. Manning, Killby, Kirkby, McBride, czy nowy nabytek Gelsvik moga okazac się zaporą nie do przejscia.
Reasumujac sklad druzyny gospodarzy wyglada kompletnie w kazdym calu i watpie, zeby z takimi osobisciami CGY dzis mialo uledz.
Minnesota nie dokonala zbyt wielu zmian w skladzie i szczerze opisząc watpie, zeby z takim rosterem wiele zdzialala w lidze.
Dodatkowo dzis mecz away, a trzeba pamiętac, ze gospodarze u siebie niezwylki przegrywac z takim rywalem. Jak dla mnie CGY pewnie dzis wygra i odniesie pierwsze zwycięstwo w sezonie 2010.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 11 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Cytuj:
Calgary Roughnecks-Minnesota Swarm 1
@1.50 Bet365

Stawka: 200 zł +100 zł



Calgary Roughnecks-Minnesota Swarm 12-7

Brawo Panowie :!: Skonczylem oglądac wlasnie mecz i jestem bardzo zadowolony z postawy gospodarzy. Szerzej jednak jutro, a wlasciwie dzis kolo poludnia.

Dzis takze podsumowanie pierwszej kolejki oraz opisy pozostalych spotkan.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 11 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Jak pisałem dzis po meczu Calgary, czas na krótkie opisy pozostałych spotkań, ktore odbyly się w tej kolejce.
Na pierwszy ogien zapraszam na kilka słów odnosnie meczu Bostnon-Toronto. Kolejne opisy bedą pojawialy sie w niewielkich mam nadzieje odstepach czasowych.


Boston Blazers-Toronto Rock 7-17

Taki wynik to chyba największa niespodzianka pierwszej kolejki w sezonie 2010. Fakt, nie moge zaprzeczyć, że przeczuwałem wygraną Toronto nd faworyzowanymi zawodnikami Boston, ale tak wysoka i tak efektywna wygrana drużyny Rock przeszla moje najsmielsze oczekiwania. Toronto w tym spotkaniu zagralo kompletnie w kazdym elemencie gry pokazujac się ze swietnej stronie nie tylko w ataku, ale takze w defensywie. Znakomicie w druzynie zaaklimatyzowali sie nowi zawodnicy i w tym spotkaniu potwierdzili tylko, ze ich wybór był strzalem w dziesiątke. O tym jednak za chwile.
Przejdzmy do przebiegu spotkania. Juz od samego poczatku meczu wyraxne tempo narzucili goście. Toronto gralo pewniej i szybciej, a Boston nie umial sie za bardzo polapac na boisku. Na efekty nie trzeba było, więc długo czekać. Minęły nieco ponad 4 minuty i swietna gra druzyny Rock została zwienczona golem Reid'a, debiutanta w druzynie. Po tej bramce duża część fanow Bostonu napewno nie spodziewala się, ze to dopieo poczatek kanonady bramkowej Toronto. Niestety dla nich, a stety dla gości dlugo na kolejna bramke nie trzeba bylo czekac. Kolejne szalencze ataki i dobra gra zespolowa sprawily, ze juz 3 minuty pozniej na tablicy wynikow widnial wynik 2-0, a bramke zdobyl kolejny debiutant, Billings, ktory jak sie pozniej okazalo byl najlepszym obok Doyle'a zawodnikiem na boisku. Toronto po zdobyciu drugiego gola zaczeło grac jeszcze lepiej. Boston natomiast nadal jak we mgle starał się znaleźć droge do bramki Watson'a. Niestety po kazdej kolejnej probie Bostonu, druzyna Rock odpowiadala ze zdwojoną siła i tak w ciągu kolejnychkilku minut gości zdobyli kolejne dwa gole powiekszając swoje i tak wysokie prowadzenie do czterech oczek. Dopiero po tym ciosie druzynie gospodarzy udało sie, choc nie bez problemów zdobyc pierwszego gola. Dobre podanie wykorzystal Thenhaus i Boston teoretycznie wrócił do gry. Dlaczego teoretycznie? A no dlatego, że juz kilkanascie skekund po tej bramce, swoje drugie trafienie w meczu zanotowal Billings ustalając tym samym wynik po pierwszej tercji na 5-1. Nie ma sie co oszukiwac, że w tej odslonie Boston zagral slabo. Toronto gralo pewnie, wykorzystując niepewna dyspozycje gosci, zdobywajac kolejne gole i szybko wypracowując sobie odpowiednia przewage.
Po chwili przerwy obie druzyny wybiegły na boisko by rozpoczac druga tercje. Zastanawialem sie jak moze zmienic się gra gospodarzy i czy w ogóle moze sie zmienic po slabym poczatku. Na odpowiedz nie musialem w zasadzie dlugo czekac, bo juz po czterech minutach goście nie prowadzili 1-5, a 1-7! Po tych dwoch trafieniach powiedzialem sobie, że w tym meczu juz chyba wiele zdarzyc sie nie moze. Gospodarze jednak nie chcieli skladac tak latwo broni. Gra ulegla nieznacznej poprawie, czego efektem były dwie bramki wyrównujace stan w tej tercji na 2-2. Wtedy swietnie zagrali szczegolnie Veltman oraz Dawson, ktory w zeszlym sezonie w Bostonie gral przeciez znakomicie. Po tych bramkach w kibicach odzyla jeszcze nadzieja, ze cos moze sie zmienić. Sam dosyc sceptycznie do tego podchodzilem, bo Toronto nadal gralo bardzo dobrze. Rzeczywiscie moj sceptyzm byl uzasadniony, bo po tych dwoch bramkach niewiele dobrego moglismy juz zobaczyc ze strony gospodarzy. Co innego jesli chodzi o Toronto. Cztery kolejne trafienia, w tym dwa pana Billings'a pograzly gospodarzy. Na przerwe Boston schodzil, więc ze strata 8 bramek do rywala. Taka strata byla w zasadzie nie do odrobienia, choc nieraz w NLL zdarzaly sie cuda, ze druzyny podnosily sie po takim ciosie.
W tym przypadku bylo jednak zupelnie inaczej. Przerwa dobiegła konca i oba zespoly znow pojawily sie na parkiecie. Ta odslona zdecydownie lepiej wyglądala juz jesli chodzi o gospodarzy. Panowie zaczeli grac nieco pewniej oraz co najwazniejsze skuteczniej. Toronto niby nie gralo wiele gorzej, ale tak wysokie prowadzenie, chyba zadzialalo lekko ujemnie na gre druzyny Rock. To wszystko przelozylo się na wynik w tej tercji. Znow z bardzo dobrej strony w zespole gospodarzy zaprezentowal sie Dawson, ktory w tej częsci meczu zdobyl wazne dla zespolu dwa gole. Jedna dodatkowo dolożyl jeszcze kolejny znakomicie grajacy w tym spotkaniu, zawodnik Bostonu, Veltman. W zasadzie glownie tej dwojce gospodarze zdobyli co zdobyli, a takze dzięki nim gra w tej odslonie nie wyglądala tak zle. Toronto natomiast w trzeciej tercji odpowiedzialo tylko jednym trafieniem Beirnes'a. Boston po trzeciej tercji zniwelowal, wiec straty o dwie bramki. Bylo to jednak wciaz za malo, aby myslec o korzystnym rezultacie w tym spotkaniu.
Na czwartą tercje gospodarze wyszli napewno bardzo zmobilizowani grajac calkiem niezle w poprzedniej tercji. Niestety dla nich Toronto sie wtedy ocknęło i nie dalo już takiej taryfy ulgowej rywalom szybko studząc ich zapaly. Szybko zdobyta bramka przez Hominuck'a dla gosci byla dopiero poczatkiem rzezni jaka miala miejsce w tej odslonie. Na kolejne trafienia nie trzeba bylo już dlugo czekac i po zaledwie siedmiu minutach Toronto mialo juz na swoim koncie w czwartej tercji cztery bramki. Boston zdolal odpowiedziec tylko jednym trafieniem, ale Toronto takze nie pozwolilo dlugo czekac na kolejna bramke. Tyms amym wynik w tej odslonie meczu to 1-5 dla Toronto Rock.
Trzecia tercja byla, więc tylko przeblyskiem w grze gospodarzy. Zreszta gdyby Toronto za bardzo sie wowczas nie rozluznilo to pewnie wynik byl by zblizony do tych z pozostalych tercji.
Reasumujac w tym spotkaniu Boston nie pokazal za wiele. Na szczegolna uwage w tym zespole zasluguje poki co duet Dawson & Veltman, ktory w tym meczu pokazal sie z bardzo dobrej strony. Slabiej zagrala obrona nawet z Cosmo na bramce. Anthony zreszta i tak nie bronil calego meczu, a jego zmiennik nie zastąpil go w sposob godny uwagi. Coz w tym meczu nie wyszlo, ale z kazdym kolejnym mam nadzieje, że będzie tylko lepiej.
Jesli chodzi natomiast o Toronto to jak juz wspomnialem gra mogla siw podobac. Widać, że Toronto jest z początkie seoznu bardzo dobrze dysponowane i nieraz jeszcze moze zaskoczyć.
Jak juz wspomnialem na poczatku w druzynie zaaklimatyzowali sie niexle nowi zawodnicy. szczegolnie mam tutaj na mysli pierwszoroczniaków. Billings, ktory w tym meczu zagral poprostu fenomenalnie, LeBlanc, ktory takze pokazal namiastke swoich mozliwosci, czy Reid, ktory procz pierwszej bramki dla druzyny zagral dobre spotkanie w obronie. Poza tymi panami na szczegolna uwage zasluguje jednak jedno nazwisko, a mianowicie Doyle, ktory powrocil do zespolu po trzech sezonach w San Jose. Powrót Colin'a to ogromne wzmocnienie dla zespolu. Zreszta juz w tym meczu dalo sie to zauwazyc. Bramka i az dziewięc asyst mowia tutaj same za siebie. Naprawde jestem pod jego wielkim wrazeniem. Ba nie tylko jego, ale takze calej druzyny, bo ten mecz w jej wykonaniu byl naprawde znakomity.
Podsumowujac zwycięzca w tym meczu jak najbardziej zasluzony i choc rozmiary zwycięztwa lekko sa moze zaskakujace to jesli przyjzec się temu blizej to spotkanie inaczej skonczyc sie nie moglo. Zobaczymy co obie druzyny pokaza w kolejnych meczach.

Pom poludniu kolejne opisy.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 12 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Rochester Knighthawks-Buffalo Bandits 10-5

Jako swoj typ w tym spotkaniu zaproponowalem dodatnie handi(+1.5) na gospodarzy. Nie sadzilem jednak, ze Rochester z taka latwoscią rozprawi sie z Buffalo. Liczylem na bardziej wyrownane widowisko, a tymczasem gospodarze nie dali wiekszych szans rywalom pewnie zwyciężając. W duzej mierze o sukcesie Rochester zdecydowal ten bardzo dobry roster, o któ☼rym pisalem jeszcze przed meczem. Zmiany jakie zaszly w zespole, a takze powrot Grant'a oraz Evans'a sprawily, ze druzyna jest kompletnie odmieniona w porownaniu do zeszlego sezonu. Gra wygląda znacznie ladniej, w ataku panowie sa bardziej zgrani, a w obronie graja twardo i co najwazniejsze skutecznie powstrzymując ataki rywala.
Tego samego nie mozna powiedziec o Buffalo, gdyz Bandyci w tym meczu zagrali duzo ponizej oczekiwań i gdyby nie Montour w bramce moglo by sie skonczyc jeszcze wieksza porazka gości. Slabo zagrala obrona popelniaj↕ac sporo błedow, slabo zagral atak raząc nieskutecznoscią. Nie popisal sie Dostie, Priolo, czy nawet Accursi.Nawet Steenhius się nie popisal, więc o dobrym wyniku Buffalo nie mialo raczej co marzyc.
Spojrzmy jaki przebieg mial ten mecz od poczatku do konca.
Spotkanie to zaczęło się znakomicie dla gospodarzy, ktorzy od samego poczatku napierali na bramke Montour'a zdobywając w koncu po kolejnych szarzach juz po minucie pierwsza bramke. Jej autorem okazal sie najbardziej doswiadczony na boisku, stary wyjadacz ligii, Gait. Po tej bramce gra obu zespolow wyrownala się. Przez dlugi okres czasu druzyny nie potrafily znalezc drogi do brami rywala. W koncu ta niemoc strzelecka przelamali gospodarze, ktorzy dwa razy w krótkim odstepie czasowym zdobyli bramke podnosząc prowadzenie w meczu do 3-0. Dla Rochester więcej goli w tej tercji nie padlo, natomiast goście dalej szukali swoich szans na zmniejszenie straty. W koncu po wielu próbach udalo się. Pierwszy raz do siatki Pata trafil Vyse, a juz kilka chwil pozniej po zejsciu na dwu minutowa kare Laverty'ego gre w przewadze wykorzystał Accursi zdobywając drugiego gola dla Bandytów. Po pierwszej tercji na tablicy wynikow widnial, więc wynik 3-2 i nic w zasadzie nie zapowiadalo, ze Buffalo moze poniesc tak sromotna klęske. Nawet początek drugiej tercji nie zapowiadal takiego wyniku, gdyz to wlasnie Buffalo zdobylo jako pierwsze dwie kolejne bramki. Wtedy wlasnie namiastke swoich mozliwosci pokazal Steenhuis zdobywając jednego z goli. Te dwie bramki dla Buffalo to jednak wszystko na co bylo stac tą druzyne w tej odslonie. Pozniej trafienia notowali juz gospodarze i tak po kolei do bramki Montour'a trafiali Gait, Grant, znow Gait i w koncu nowy nabytek Bomberry, ktory w tym meczu zagral calkiem, calkiem niezle. Po polowie spotkania mielismy, więc wynik 7-4 dla Rochester. Oba zespoly po pierwszej polowie schodzily w odmiennych nasrojach. Gospodarze zadowoleni z bardzo dobrzej gry natomiast goscie nieco zawiedzeni i w sumie czemu sie dzisic skoro gra nie wyglądala tak jak powinna. Buffalo jednak nie tracilo nadzieii, bo w koncu strata do gospodarzy nie byla tak duża. Po przerwie mozna, więc bylo się spodziewac szybkich atakow ze strony Bandytow. Rzeczywiscie Buffalo po przerwie poprawilo gre i zaczelo forsowac bramke Rochester. Brakowalo jednak skutecznosci, a i sam O'Toole bronil kapitalnie. W koncu jednak w piatej minucie kapitalnym uderzeniem popisal się Tom Montour zdobywając w koncu tego upragnionego gola, niwelujac tym samym straty w meczu. Po tym golu niewiele sie zmienilo. Obie druzyny napieraly, ale nie potrafily wykorzystac sytuacji bramkowych. Brakowalo skuteczmnosci, a i bramkarze obydwu druzyn stanwali na wysokosci zadania i bronili znakomicie. W koncu jednak Montour musial skapitulowac po kolejnych atakach gospodarzy. Bramke dla druzyny Knighthawks zdobyl Point i strata, ktorą Buffalo tak dlugo probowalo zmniejszyc znow wynosila trzy bramki. W tej tercji nie zmienilo sie juz wiele. Ani Rochester, ani Buffalo nie zdobyly juz bramki i na czwarta i ostatnia odslone oba zespoply wychodzily przy wyniku 8-5 dla gospodarzy. Ostatnia częsc meczu bardzo przypominala trzecia tercje. Obie druzyny naciskaly, ale trudno bylo zdobyc gola. W trzeciej minucie jednak pan Williams z Rochester trafil do bramki gosci i podwyzszyl wynik na 9-4. W tym momencie szanse dla gosci na wywiezienie zwycięstwa stopnialy w zasadzie do zera i choc Buffalo nadal sie staralo to jednak grając w takim stylu nie moglo wiele zdzialac. Jeszcze przed koncem Bomberry, kiedy gospodarze grali w przewadze zawodnika zadal ostatni cios ustalajac wynik spotkania na 10-5.
Reasumując sam mecz nie stal na wysokim poziomie, ale gosdpodarze napewno zasluzyli na wygranie. Buffalo mimo staran nie potrafilo wykorzystac swoich sytuacji. Gra wyglądala kiepsko zarowno w ataku, gdzie panowie byli nieskuteczni, a takze w obronie, gdzie poza Montour'em nie mozna nikogo pochwalic. Co innego jesli chodzi o druzyne Knighthawks. Gospodarze zagrali duzo lepiej, a co najwazniejsze skuteczniej. Rochester umiejetnie polaczylo w druzynie doswiadczenie z mlodoscia i to sprawdzilo sie podczas tego meczu. Jestem ciekawy jak to będzie wyglądalo w kolejnych meczach, szczegolnie away, bo to ze u siebie Knighthawks graja niezle wiem od dawna, ale jak z tym rosterem panowie poradzą sobie w grach wyjazdowych? Ciekawe pytanie, na ktore odpowiedz poznamy juz niedlugo.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 12 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Washington Stealth-Colorado Mammoth 17-8

Czas na krótki opis kolejnego spotkania jakie mialo miejsce podczas pierwszej kolejki NLL w sezonie 2010. Jeśli chodzi o ten mecz to zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa nam sie wynik. 17-8 to poprostu pogrom. Co jednak najwazniejsze wynik w stu procentach odzwierciedla gre obydwu zepolow i nie jestem, ani troche patrząc na przebieg meczu zaskoczony takim rezultatem. Przed meczem jednak gdyby ktos mi powiedzial, że mecz ten skonczy sie takim wynikiem chyba bym go wyśmiał i powiedzial, ze to niemożliwe. Jak widac jednak pozory myla.

Washington tym spotkaniem zainaugurowal sezon pod nowa nazwą. Debiut udany i w zasadzie trudno przyczepic się do czegos jesli chodzi o gre druzyny Stealth, bo poprostu nie ma do czego. Kluczowa role w tym spotkaniu jeśli chodzi o gospodarzy odegrala defensywa. Jeszcze w preseason wlasnie przy okazji meczu z...Colorado pisalem, że trener stawia przede wszystkim na defence i, że obrona Washington w tym sezonie moze byc trudna do przejscia:
Cytuj:
Trener WAS zapowiedzial, ze w tym sezonie obrona moze odegrac dla jego zespolu kluczowa role, a poki co wygląda na to, ze defensywa Stealth bedzie bardzo silna.

Rzeczywiscie na obecna chwile formacja defensywna druzyny Stealth wyglada naprawde solidnie. Przede wszystkim bramkarz, Richards, ktory bronil w pewnych momentach jak w transie. 45 obronionych strzalow z 53 oddanych mowi tutaj chyba samo za siebie. Dodatkowo przeciez defensorzy jak Beers, wybrany w drafcie, o ktorym juz jest glosno, a ktory w meczu pokazal sie z dobrej strony (nawet podczas bójki z Gajic'em;D), Grims, czy Martin, czyli deffence jak sie patrzy. Jesli chodzi o atak takze nie mozna wiele zarzucic. W zasadzie po meczu w preseason juz bylem pod wrazeniem ofensywy, ale na dobra sprawe zastanawialem sie jak Washington poradzi sobie po odejsciu Doyle'a. Moje obawy byly jednak niesluszne, bowiem mecz z Colorado pokazal, ze offence nawet bez Colina Doyle'a stoi na wysokim poziomie. W meczu z Mamutami na szczegolną uwage zasluguje zawodnik z numerem 67 czyli Zywicki, legenda ligii, ktora w tym meczu pokazala klase po raz kolejny. Pięc bramek, trzy asysty i tytul najlepszego na boisku niech beda krotkim i najlepszym opisem gry Jeff'a. Ponad to oczywiscie nalezy wspomniec o Rabil'u, Radtcliffie, czy Morganie. Nie mozna takze naturalnie pominąc wedlug mnie obok Zywickiego najlepszego zawonika druzyny Stealth, czyli Duch'a, mlodego ale bardzo utalentowanego zawodnika, ktory w sezonie 2009 zostal wybrany najlepszym debiutantem. Rhys swietnie swietnie rozdawal pilki partnerom, a takze zdobyl jednego gola w meczu. Reasumując Washington w tym meczu zagral naprawde bardzo dobrze i nie moge doczekac się kolejnego meczu z udzialem zawodnikow druzyny Stealth. Jesli panowie nadal beda grac w takim stylu to fiu fiu az boje sie pomyslec :)

Popatrzmy teraz, zanim przejde do przebiegu meczu, na druzyne Colorado. Po meczach w preseason (paradoksalnie Colorado zagralo ich najwięcej) liczylem na nieco wiecej ze strony Mamutów. Niestety przynajmniej narazie chyba nie ma co liczyc na zbyt dużo ze strony Colorado. W meczach przedsezonowych szczególną uwage zwrocilem ana duet Gajic & Conway, ktory jakby nie bylo prezentowal sie bardzo dobrze, zreszta jak cala ofensywa. W tym spotkaniu jednak szczegolnie pan Conway nie zachwycli mnie swoja gra. Gajic zagral niezle, ale nie tak dobrze jak w PS, natomiast Conway nie pokazal dla mnie kompletnie nic. Rozczarowalem sie postawą tej dwojki, choc nadal twierdze, że ciekawa przyszlosc przed nimi. Znakomite spotkanie w szeregach Mamutów rozegral jednak Shewchuk zdobywajac cztery gole. Procz niego zaden z zawodnikow nie wybil sie w szczegolny sposob. Przyznam szczerze, ze po ofensywie Colorado spodziewalem sie czegos wiecej patrząc na wczesniejsze mecze. Z drugiej jednak strony przy tak grajacej obronie Washington, atakujący Mamutów nie mogli liczyc na zbyt wiele.
Tyle jesli chodzi o atak. Przejdzmy zatem do defensywy. Tutaj duzym problemem juz po dwudziestu minutach bylo zejscie pierwszego bramkarza, Palidwora, ktory doznal kontuzji twarzy po strzale jednego z zawodnikow Colorado. na bramke wszedl, więc Leyshon. Andrew w preseason pokazal sie z dobrej strony jako golkiper, a więc mozna bylo liczyc, ze wielu wpadek nie będzie. Rzeczywiscie Leyshon zle nie zagral, ale coz on sam mogl zrobic jesli defensorzy zagrali tak fatalnie. Fakt, ze formacja defensywna w preseason nie prezentowala się moze nadzwyczajnie, ale w zkazdym kolejnym meczem bylo widac poprawe. W meczu z Washington jednak deffence Mamutów zagralo delikatnie rzecz ujmując duzo ponizej oczekiwan.
Reasumując po Colorado spodziewalem sie znacznie więcej. Widać jednak na tym przykladzie, że preseason to jedno, a sezon zasadniczy to drugie i nie ma sie za bardzo co sugerowac tamtymi spotkaniami. Mamuty w tym spotkaniu zagraly bardzo slabo i na tak dysponowanych rywali nie moglo to poprostu wystarczyc. Zobaczymy, moze w nast☺epnych meczach bedzie lepiej..

Przejdzmy teraz do krotkiego opisu przebiegu samego meczu.
Spotkanie rozpoczeło sie w zasadzie tak jak sie skonczylo, czyl na dobrej, szybkiej grze Washington i wolnemu rozprowadzaniu akcji przez Colorado. Na efekty w postaci bramek nie trzeba bylo dlugo czekac, bo z tak grająca obrona Mamuty nie mogly dlugo powstrzymywac atakow druzyny Stealth. Tak tez sie stalo i po połtorej minuty gospodarze prowadzili po strzale niezawodnego Zywickiego 1-0. Po tym golu ataki nie ustepowaly, obrona Mamutow popelniala coraz więcej blędow, a atak byl nieskuteczny. Washington natomiast nadal gral swoje, czyli twardo w obronie i szybo w ataku, czego efektem, choc po dosyc dlugim okresie czasu byly dwa kolejne gole w wykonaniu Rabil'a i oczywiscie Zywickiego. Po pierwszej tercji widnial, wiec wynik 3-0 dla gospodarzy. Wynik ten dosdnie odzwierciedlal styl gry obu ekip i w zasadzie bylem malo przekonany opatrzac na ibydwa zespoly, ze wiele moze sie zmienic. Poczatek drugiej tercji jednak lepszy dla gosci, ktorzy grajac w przewadze jednego zawodnika juz w 17 sekundzie strzelili kontaktowego gola. To nie bylo jednak wszystko co milei do powiedzenia gracze Colorado, bowiem juz 30 sekund pozniej Gajic zdobyl dla Colorado bramke numer dwa i zaczęlo robic sie coraz ciekawiej. Washington po stracie tych dwoch goli w tak krótkim czasie szybko sie jednak podniosl. Gra druzyny Stealth w tym okresie gry nie pogorszyla sie, ale klika drobnych pomylek zaowocowalo tak, a nie inaczej. Po kliku minutach gospodarze w koncu znalezli droge do bramki rywala. Strzelcem gola byl naturalnie nie kto inny jak Jeff Zywicki, ktory takze po trzech minutach od bramki numer pięc dla zespolu, zdobyl takze bramke numer szesc po bardzo ladnym strzale. Wszystko, więc po tych trafieniach wrocilo do normy i gospodarze znow mieli trzy bramki przewagi. Goscie jednak, ani mysleli o poddaniu sie i choc to Washington częsciej napieral na bramke Mamutow to jednak kolejnego gola zdobylo Colorado. Na odpowiedz nie trzeba bylo jednak dlugo czekac, bo juz kilkanascie sekund pozniej wynik w tej tercji wyrownal Johnson.Do przerwy mielismy, więc wynik 6-3 dla gospodarzy. Jak sie pozniej okazalo strata trzech goli byla najmniejszą strata gosci do Washington, bowiem juz po przerwie gospodarze rzucili sie szybko do ataku i po trzech minutach na swoim koncie mieli kolejne trzy trafienia Rabil'a , Duch'a, oraz Martin'a. Przewaga , wiec wzrosla znacznie i w zasadzie malo co, patrząc na gre Washington moglo im odebrac zwycięztwo. Co prawda goscie jeszcze walczyli zdobywając w tej tercji dwa gole, ale na dobra sprawe po kolejcym trafieniu Mamutow, gospodarze odpowiadali ze zdwojona sila. Druzyna Stealth dolozyla kolejne trzy trafienia ustalając wynik w tercji na 6-2, a w calym meczu na 5-15. W tym momencie bylo juz w sumie po meczu, bo z taką gra Colorado nie moglo liczyc na nic wiecej. Rzeczywiscie czwarta tercja, a przynajmniej jej początek tylko te slowa potwierdza, bo nie minely nawet 3 minuty, a Washington mial juz kolejne trzy bramki dopisane do swojego dorobku. Pozniej gra gospodarzy troszke sie uspokoila, ale druzyna Stealth miala caly czas mecz pod kontrola. Colorado zaczeło natomiast grac znow lepiej, czego efektem byly kolejne trzy bramki. Co jednak z tego, kiedy zawodnicy Washington widząc, ze goscie za duzo sobie pozwalaja szybko ostudzili ich zapędy karcąc ich kolejnymi trafieniami. Tercja ta zakonczyla sie wynikiem 6-3 dla gospodarzy, a caly mecz 17-8. Nie ma co ukrywac, ze gospodarze mieli ten mecz od poczatku do konca pod kontrola. Nawet mimo kilku przestojow do gry Washington nie mozna sie przyczepic. Zwycięstwo w pięknym stylu i w pelni zasluzone. Oby tak dalej.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 14 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
Calgary Roughnecks-Minnesota Swarm 12-7

Pora na ostatni opis spotkania pierwszej kolejki, spotkania, zamykającego pierwszy tydzien zmagań w sezonie 2010 pomiedzy Calgary Roughnecks, a Minnesota Swarm.
Na to spotkanie jak juz pisalem przed nim samym czekalem bardzo dlugo, gdyz nie ma co ukrywac, ze Calgary poprostu uwielbiam i byłem strasznie ciekaw jak druzyna Roughnecks zaprezentuje sie po zdobyciu tytułu mistrzowskiego w sezonie 2009, w nowym sezonie. Na szczęscie nie zawiodlem sie i moglem z duma patrzyc (choc kilka wpadek sie zdarzalo, ale to przeciez normalne) jak Calgary wygrywa to spotkanie. Musze przyznac, ze bylem pod naprawde dużym wrazeniem gry druzyny Roughnecks i jesli gra chłopców nie ulegnie pogorszeniu to jestem spokojny o ich przyszlosc ;]

Druzyna gospodarzy w tym spotkaniu poprawila jeszcze swoja gre w porownaniu do meczu sparingowego w preseason przeciwko Edmonton. Wlasnie przy okazji tego spotkania pisalem, że jesli panowie jeszcze lepiej sie ze soba zgraja będa prawie nie do zatrzymania. Rzeczywiscie bylo widac juz podczas spotkania z Minnesota, ze panowie rozumieja sie coraz lepiej, a tym samym gra wyglada jeszcze lepiej niz w spotkaniu z druzyna Rush. Szczegolnie podobac mogla sie gra ofensywna, choc przyznam szczerze, że czasem łapalem się za glowe po niewykorzystanych sytuacjach, które poprostu musiały zostac zwienczne golem jak chcoiazby w momencie, gdy trojka zawodników Calgary byla sam na sam z Patterson'em, ktory zastąpil dosyc szybko Croswell'a i nie udalo sie strzelic. To jednak nic w porównaniu do sytuacji, kiedy bramka druzyny Swarm byla pusta,bo Patterson postanowil wyjsc sobie w pole. Sytuacja jasna, klarowna, ale bramki druzynie Calgary nie udalo się zdobyc..Takich akcji bylo wiecej, ale nawet mimo tych kilku czasem smiesznych sytuacji jestem pod duzym wrazeniem tego jak w ataku zagrala druzyna Roughnecks. Przede wszystkim na uwage i szczegolne brawa zasluguje Sanderson. Cztery gole, sześć asyst i tytuł najlepszego zawodnika meczu to najkrótszy opis tego co Josh wyprawial na boisku. Zreszta jego wyczyny w tym meczu zostały nagrodzone tytułem dla najlepszego zawodnika pierwszego tygodnia NLL 2010, a takze tytułem dla najlepszego atakującego. To wszystko chyba dobitnie pokazuje, co zaprezentowal w tym meczu Sanderson i jaki byl wklad w wygraną jgo drużyny. Ponad to warto wspomniec o Shattlerze, czy Conn'ie, dwojce zawodnikow, ktorzy juz w przedsezonowej potyczce z Edmonton zdazyli pokazac sie z dobrej strony. W meczu z Minnesota ich gra takze mogla sie podobac. Szczegolnie podobal mi sie Shattler, ktory zaliczyl niezle asysty. Dodatkowo podobal mi sie mecz w wykonaniu Dobby'ego, ktory pokazal tym meczem, ze forma nie byle jaka i w tym sezonie znow bedzie mozna na niego liczyc. W tym meczu wyzej wymienieni panowie nie byli jednak dla mnie najwazniejszymi postaciami (nie chodzi mi tutaj oczywiscie o ich wklad w wynik). Najwazniejszą osoba podczas tego meczu byl Tracey Kelusky, ktory mimo tego, że mial nie zagrac przez caly sezon z powodu problemów, pojawil sie na boisku, zaliczając calkiem niezly występ. Wiadomosc o tym, ze Kelusky zagra w tym sezonie jest dla mnie chyba najwazniejszą informacja tego weekendu. Tracey to zywa legenda i z jego udzialem Calgary moze bez przeszkod walczyc o najwyzsze cele.
Reasumując gra w ataku bardzo mi sie podobala i nie moge się juz doczekać, aby zobaczyc tych panow w kolejnych meczach. Przejdzmy teraz jeszcze na chwile do obrony.
Ten element takze mogl sie podobac, choc przy dwoch bramkach defensorzy troszke mnie zawiedli, no ale z początkiem sezonu moge im to wybaczyć ;]. Dobre spotkanie w bramce znow rozegral King, broniac z 84% skutecznością, czyli na naprawde wysokim poziomie. Kto jeszcze pocz Matt'a zasluzyl na brawa? Napweno Kilby, czy Manning oraz Moleski, czyli zawodnicy, ktorzy stanowia o sile defensywy Calgary. Oczywiscie nie mozna takze zapomniec o McBride'u czy Kirkby'm. Ogolnie rzecz biorąc gra w defensywie druzyny Roughnecks mi sie podobala, ale licze, ze w kolejnych meczach bedzie jeszcze bardziej skuteczna.

Tyle jeśli chodzi o Calgary. Przejdzmy teraz do krotkiego podsumowania gry Minnesoty zanim zabiore się za sam przebieg spotkania.
Druzyna Swarm w tym meczu napewno nie powalila na kolana, ale napewno tez nie zagrala żenującego spotkania, szczególnie na poczatku. W ofensywie było nieźle, choc nie nadzwyczajnie, ale tylko "niezła gra" nie wystarczyla na obrone Calgary. Przed tym meczem bylem szczegolnie ciekawy postawy Greer'a nowego nabytku w druzynie, ktory przed sezonem byl uwazany za spore wzmocnienie. Zack w tym meczu napewno mnie nie rozczarowal, ale nie sprawil takze, ze bylem zafascynowany jego gra. mecz w jego wykonaniu mogl się podobac, ale szalu tez nie bylo. Niemniej jednak Greer to znakomity zawodnik i w dalszym okresie czasu Minnesota moze miec zniego nie maly pozytek.
W druzynie Swarm pierwsze skrzypce jesli chodzi o atak rozegrali napewno Benesch, Wilson, czy chocby Crawford i to wlasnie dzięki grze tej trojku w największym stopiu Minneosta może zawdzięczac taki wynik, a nie inny. Mozna co prawda wspomniec jeszcze o Thomsonie czy nawet Campeau, ale oni byli w zasadzie tylko tlem dla powyzszej trojki. W zasadzie jesli chodzi o formacje ofensywna to nie ma co wiecej się rozpisywać. Zobaczmy jeszcze szybko jak zagrala obrona. No tutaj juz "tak dobrze" nie bylo jesli chodzi o druzyne Swarm. Calgary często wykorzystywalo slaba obrone i błędy Minnesoty i w latwy sposob zdobywalo gola. Jesli chodzi o defensywe to najwieksze uznanie nalezy się bramkarzowi, ktory nawet mimo tego feralnego wysjcia z bramki zostawiając ja pusta kilka razy uratowal swoj zespol juz w beznadziejnej sytuacji. Panowie defensorzy natomiast poza kilkoma niezlymi sytuacjami nie maja wiekszych powodow do zadowolenia po tym meczu no moze poza Cousins'em oraz Selfie, czy Funk'u.
Reasumując Minnesota znacznie lepiej wypadla w ofensywie i gdyby na przeciwko stal inny rywal niz Calgary wynik dla druzyny Swarm bylby duzo lepszy. Obrona natomiast w tym meczu zawiodla i w zasadzie tylko tyhc kilka smiesznie nie wykorzystanych akcji Calgary spowodowalo, ze gospodarze wygrali "tylko" roznicą pięciu bramek. Zobaczymy czy gra Minnesoty poprawi sie w piatkowym meczu przeciwko...Calgary;]

Przejdzmy teraz do krótkiego opisu przebiegu meczu.
Samo spotkanie zaczęło sie fantastycznie dla gospodarzy, ktorzy mecz rozpoczęli z wysokiego C. Na bramke nie trzeba bylo, więc czekac zbyt dlugo i juz po nieco ponad trzech minutach mielismy 1-0. Swietna akcje z podania Kelusky'ego wykorzystał Sanderson i gospodarze, a takze cala hala mogli się cieszyc z prowadzenia w meczu. Po tej bramce ataki Calgary nie ustepowaly. Niestety brakowalo jeszcze tego wykonczenia. Te niewykorzystane sytuacje zemscily sie w koncu. Calgary rozprowadzalo swietna akcje i kiedy już wydawalo się, ze padnie bramka numer dwa, nagle, zupelnie dla mnie niespodziewanie Minnesota przechwycila i zdobyla gola wyrównującego. Ta bramka podzialala mobilizująco na gosci i juz po minucie bylo 1-2 dla druzyny Swarm po strzale Wilson'a. W tym wlasnie momencie zacząlem sie lekko denerwowac. Na szczęscie jak pisalem wyzej ten okres meczu czyli jego poczatek byl najlepszy dla gosci. Od tego momentu na boisku zaczęła powoli rzadzic druzyna Roughnecks, czego eektem juz po niedlugim czasie byla bramka wyrównująca Moleski'ego na 2-2. Takim tez wynikiem zakonczyla się pierwsza tercja.
Po kilku minutowej przerwie obie druzyny znow wybiegly na boisko. Od razu mozna bylo zauwazyc coraz większa determinacje w druzynie Calgary. Widac bylo, ze pierwsza tercja nie ulozyla sie po mysli gospodarzy i od razu chcieli pokazac kto jest lepsza ekipa. Chcieli i pokazali i to w bardzo szybko. Calgary atakowalo coraz częsciej, a Minnesota nie grala juz tak dobrze jak na poczatku spotkania. Efekt? Cztery bramki w szesc minut. Ten okres w meczu pokazal zdecydowanie, ktora druzyna jest lepsza. Gospodarze po tych trafieniach troszke znow sie rozluznili, ale mecz mieli pod kontrolą. Nie uchronilo ich to jednak od straty dwoch bramek. W tej tercji zadna z druzyn nie znalazla juz drogi do bramki rywala i po pierwszej polowie mielismy wynik 6-4 dla Calgary. Druzyna Roughnecks w pierwszej częsci byla druzyną pzrewazająca, choc wynik moze nie do konca to odzwierciedlal.
Przerwa z występem pieknych dziewczyn dobiegła konca i rozpoczęła sie druga polowa spotkania konczacego pierwszą kolejke pomiezy Calgary, a Minneostą.
Trzecia tercja zaczęła sie lepiej dla gości, ktorzy po strzale Greer'a znow zblizyli sie do gospodarzy. Na odpowiedz nie trzeba bylo jednak lugo czekac, bo juz minute pozniej wynik w tej tercji wyrownal Manning. Od tego mementu gra się nieco uspokoila, choc Cagary nadal bylo strona przewazającą. Niestety dla druzyny Roughnecks to Minneosta znow zdobyla kolejnego gola i znow zrobilo sie niebezpiecznie. Calgary jednak na szczęscie wie, kiedy wlączyc piąty bieg. W takich momentach druzyna Roughnecks gra naprawde swietnie i nie inaczej bylo tym razem, bo choc na bramke trzeba bylo chwile poczekac to jednak, kiedy juz sie doczekalem nie zobaczylem jednego, czy dwoch tarfien, ale trzy i wszystko w tym meczu wrocilo do normy.
Co prawda Minneosta kilka sekund przed koncem tercji, grając w przewadze zdobyla gola, ale po ledzie obrony. reszta ten gol i tak juz niewiele zmienial. Po przed ostatniej odslonie meczu na tablicy wynikow mielismy, więc 10-7. Jak sie pozniej okazalo dla gosci ilosc bramek pozostala bez zmian, glownie za sprawa swietnej gry Calgary w ostatniej tercji.
No wlasnie przyszedl czas w koncu na ostatnia odslone meczu. Jak juz wspomnialem tutaj Calgary znow zagralo bardzo dobrze i do swoich dziesięciu trafien dolozylo jeszcze dwa kolejne potwierdzając tym samym, ktora druzyna zasluzyla na zwycięstwo, ustalając takze tym samym wynik calego meczu na 12-7.
Jesli chodzi o ten mecz to Calgary zagralo naprawde niexle i mimo tych kilku slabszych momentow gra mogla sie podobac. Minnesota jeszcze musi w swojej grze sporo poprawic, bo prócz początku meczu pozniej gole zdobywala juz tylko dzieki "uprzejmości" rywala. Czy druzyna Swarm wyciagnie jakies wnioski z tego meczu? Zoaczymy juz jutro podczas konfrontacji z Calgary.

Jeśli chodzi o podsumowanie pierwszej kolejki to opisem tego meczu chcialbym je zakonczyc. Teraz chcialbym jeszcze raz przedstawic wszystkie wyniki tej kolejki,a takze tabele po pierwszej serii spotkań.



Wyniki pierwszego tygodnia NLL 2010
8 stycznia

Orlando Titans-Philadelphia Wings 13-8


9 stycznia

Boston Blazers-Toronto Rock 7-17

Rochester Knighthawks-Buffalo Bandits 10-5

Washington Stealth-Colorado Mammoth 17-8


10 stycznia

Calgary Roughnecks-Minnesota Swarm 12-7


Tabela po pierwszym tygodniu prezentuje sie nastepujaco:

Eastern Conference

1. Orlando Titans
2. Rochester Knighthawks
3. Toronto Rock
4. Boston Blazers
5. Buffalo Bandits
6. Philadelphia Wings



Western Conference

1. Calgary Roughnecks
2. Washington Stealth
3. Edmonton Rush
4. Colorado Mammoth
5. Minnesota Swarm



Teraz jeszcze czas na podsumowanie moich zmagań podczas pierwszego tygodnia. Bilans prezentuje się następująco:

Week 1

Kupony: 3-0
Typy: 3-0
Zysk/Strata +189 zl


Ja jestem bardzo zadowolony z takiego bilansu i mam nadzieje, że dalej bedzie równie dobrze.
Tyle jeśli chodzi o pierwszy tydzień. Juz jutro rozpoczynamy week 2 także dla zainteresowanych kilka slow tutaj się napewno pojawi tym bardziej, ze wstępne propozyje już są.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 15 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
<center>Tak wyglądać będzie druga kolejka zmagań:</center>

<center>15 stycznia

Minnesota Swarm-Calgary Roughnecks

Washington Stealth-Edmonton Rush

Toronto Rock-Boston Blazers
<center>


<center>16 stycznia

Colorado Mammoth-Edmonton Rush

Buffalo Bandits-Rochester Knighthawks

Philadelphia Wings-Boston Blazers



Kilka meczy w tym tygodniu zapowiada się interesująco. Na dziś dwa typy sa juz przygotowane i w niedlugim czasie zostana one tutaj przedstawione.</center>

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

PostNapisane: 15 sty 2010 
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2007
Posty: 21139
Lokalizacja: Żory
Podziękował: 528
Podziękowano: 2179
National Lacrosse League

Washington Stealth-Edmonton Rush 1
@1.33 Bwin

Stawka: 200 zł


Mialem nie ruszac powiedzmy "tak" niskich kursów, ale przy odpowiedniej stawce, takiej jak moja zysk jest dla mnie satysfakconujący. Co jednak najważniejsze szanse powodzenia w tym spotkaniu ogromne i bede bardzo zdziwiony jeśli Washington tego meczu nie wygra. Ktos może, wiec zapytac dlaczego nie zagralem z handi skoro zwycięstwo jest dla mnie takie oczywiste. Rzeczywiscie handi takze wydaje się byc dobrym rozwiązaniem, ale przy poczatku sezonu wole nie ryzykować z takimi eksperymentami.
Dla druzyny gospodarzy jest to drugie spotkanie w tym sezonie. Pierwszy mecz druzyna Washington wygrala pewnie i zdecydowanie, bo az 17-8 z nieco faworyzowanymi Mamutami z Colorado. Dla Edmonton natomiast to debiut w tym sezonie, gdyz w pierwszej kolejce ze względu na nieparzysta liczbe druzyn, ekipa Rush musiala pauzowac.
W tym spotkaniu jak juz wspomnialem dla mnie faworyt jest tylko jeden i jest nim bez watpienia druzyna Washington. W meczu z Colorado druzyna Stealth zagrala kapitalne spotkanie i bylem naprawde pod dużym wrazeniem jej gry. Szczegolnie wynik moze robic wrażenie, bo chyba nikt nie przypuszczal, a przynajmniej ja nie przypuszczalem, ze druzyna Stealth moze zagrac tak swietne spotkanie nie dając szans calkiem niezle wyglądającemu Colorado. Przede wszystkim o czym juz pisalem podsumowując tamto spotkanie na wielkie brawa zasluguje defensywa Washington. Jak juz pisalem ten element ma byc dla druzyny w tym sezonie kluczowy i rzeczywiscie po preseason, a takze po tym co widzialem z Mamutami mozna byc spokojnym o ta formacje. W bramce pan Richards, ktory z Colorado bronil fenomenalnie. Dalej panowie defensorzy jak przede wszystkim Beers, Martin, czy Grimes, ktorzy poza tym, że z Colorado swietnie wywiązywali sie ze swoich obowiązkow w obronie to jeszcze potrafili swietnie rozporowadzic akcje w ofensywie po, ktorych czesto padaly gole dla zespolu. Jak dla mnie obrona Washington poki co oczywiscie wygląda znakomicie i dzis znowu powinna odegrac bardzo wazna role. Atak Edmonton dla mnie nie wygląda rewelacyjnie, o czym za chwile napisze, a przy tak twardej i solidnej defensywie gospodarzy moze byc bardzo trudno o przedarcie sie zawodnikom druzyny Rush.
Obrona Washington to jedno, ale nie wypada takze napisac kilku slow o ofensywie mimo, ze pisalem juz o tym nie jeden raz w postach powyzej. Jesli chodzi o ta formacje to na obecną chwile takze nie ma sie za bardzo do czego przyczepic. W ofensywie panowie grają szybko, a co najwazniejsze skutecznie. Widac, ze druzyna szybko zaczęła grac swoje mimo, ze w szeregach nie ma juz Doyle'a. Jest za to pan Zywicki, ktory w meczu z Mamutami pokazal się z bardzo dobrej strony potwierdzając tylko swoja klase. Poza Jeff'em nalezy takze wspomniec o Duch'u, ktory swietnie rozgrywal pileczke, a takze kilka razy wywiódł ladnie w pole obrone Mamutów. Oczywiscie sa jeszcze panowie Morgan, Ratcliff, czy pan Rabil, więc jesli chodzi o atak to wyglada to rowniez bez zarzutów. Dzis na przeciwko wyzej wymienionych zawodnikow stanie obrona, ktora na moje oko w zaden sposob nie zdola powstrzymac ich atakow. Defensywa Edmonton juz w preseason pokazala się z kiepskiej strony, a patrząc na to co wyprawiali w ataku zawodnicy druzyny Stealth w ostatnim meczu dzis poprawy ze strony deffence EDM bym sie nie spodziewal.
Washington poki co wygląda naprawde solidnie i w tym sezonie moze zrobic w lidze sporo zamieszania. Nie wiem jak gra tej druzyny bedzie wyglądala w meczach wyjazdowych, ale o zwycięstwa u siebie przynajmniej na razie mozna byc spokojnym tym bardziej z takim rywalem jak druzyna Rush.

O druzynie Stealth swoje juz napisalem. Pora, zatem przejsc do ekipy gosci, czyli Edmonton.
Jak juz wspomnailem nieco wyżej, dla Edmonton to pierwsze spotkanie w tym sezonie, oczywiscie w sezonie zasadniczym, bo w preseason zdazlylismy juz zobaczyc co nieco z gry dzisiejszych gości. No wlasnie Edmonton w swoim meczu przedsezonowym zdążylo sie już pokazać, ale nie z dobrej, a fatalnej wrecz strony. Mozna usprawiedliwiac zawodnikow druzyny Rush, ze to tylko sparing, ze za rywala miala wymagająca druzyne Calgary, ale taki styl jaki zaprezentowali zawodnicy Rush nawet w preseason nie wyglądal dobrze, a trzeba przeciez pamietac, ze druzyna Edmonton nie grala jakimis mlodymi, niedoswiadczonymi zawodnikami, a skladem, ktory bedzie ich reprezentowal podczas calego sezonu.
Popatrzmy zatem jak ta potyczka wyglądala. Otoz Edmonton zagralo slabo zarowno w ataku jak i obronie (chociaz jesli chodzi o defence to i tak wyglądalo to lepiej niz atak). Calgary nawet mimo tego, że nie bylo jeszcze tak zgrane nie mialo najmniejszych problemów, aby przedostac się przez defensywe druzyny Rush i zdobyc gola. Jesli chodzi o atak to bylo lepiej, ale nie tak bardzo lepiej bo w zasadzie nie liczac nowych nabytków z Portand LumberJax, ktorzy zasilili szeregi druzyny Rush nie ma praktycznie kogo pochwalic. Mam tutaj na mysli Powell'a, Merrill'a, czy Stewart'a. Ci panowie są niezlym wzmocnieniem dla druzyny Rush, ale poki co cieniują i to bardzo cieniują. Dzis takze latwo im nie bedzie, bo skoro w preseason nie potrafili sobie poradzic z obrona Calgary, ktora wowczas nie grala jeszcze na maksimum to z defensywa Washington takze moze byc baaaaardzo ciężko. Oczywiscie nie chce sugerowac się tylko tym meczem sparingowym jesli chodzi o Edmonton, ale to spotkanie uswiadomilo mi jaka ta druzyna jest slaba i nawet patrząc na zmiany w zespole jakie zostaly dokonane przed sezonem ja swietlanej przyszlosci dla druzyny Rush nie widze. Do druzyny dzisiejszych gosci przed sezonem przyszlo wielu graczu z rozwiązanej druzyny z Portland. Dolączyli wspomnieni Merrill, Stewart, Powell, a takze Prout jesli chodzi o ofensywe. Ci panowie to napewno duze wzmocnienie, ale poki co nie widac zgrania z innymi zawodnikami, a i miedzy soba w meczu z Calgary brak porozumienia byl widoczny. Jesli chodzi natomiast o deffence to druzyne zasilili Jones oraz Alexander. Niemniej jesli jednak o nich chodzi to w zeszlym sezonie nie robili większej furory w grze obronnej w Portland. Ogolnie rzecz biorac sklad Edmonto ulegl bardzo guntownej przebudowie i tak patrząc na niego w chwili obecnej nie wiem czy te zmiany wyjdą na dobre.
Jak dla mnie w tym meczu Edmonton raczej niewiele zdziala. Away druzyna Rush nigdy nie grala rewelacyjnie, bo jak inaczej nazwac siedem porazek w osmou meczach wyjazdowych w poprzednim sezonie? W tym roku takze wiele wiecej bym sie nie spodziewal. Dzis teren trudny i nie ma co ukrywac, dodatkowo rywal naprawde mocny z początkiem sezonu, wiec jak dla mnie druzyna Stealth powinna wygrac bez wiekszych problemów. Jak jednak bedzie, zobnaczymy rano.

_________________
Life is short, break the rules, forgive quickly, kiss slowly, love truly, laugh uncontrollably, and never regret anything that made you smile


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do: